Zakładki:
*_________________*
Fanlistings - animals
Fanlistings - history/royalty
Fanlistings - manga & anime
Fanlistings - other
Fanlistings - places
Hikaru no Go
I'll/CKBC [Airu]
Japanese's practise
|
sobota, 02 lipca 2005
MAKE POVERTY HISTORY
"This is not Live Aid 2.
These concerts are the start point for The Long Walk To Justice, the one way we can all make our voices heard
in unison. This is without doubt a moment in history where ordinary
people can grasp the chance to achieve something truly monumental and
demand from the 8 world leaders at G8 an end to poverty.
The G8 leaders have it within their power to alter history. They will
only have the will to do so if tens of thousands of people show them
that enough is enough.
By doubling aid, fully cancelling debt, and delivering trade justice
for Africa, the G8 could change the future for millions of men, women
and children."
TO:
The 8 most powerful leaders in the world
50,000 people are dying, needlessly, every day of extreme poverty.
At this year's G8 summit meeting, it is within your power to put an end to this tragedy.
It is an extraordinary opportunity which it would be shameful to ignore.
We urge you to take these 3 steps to make extreme poverty history...
1. double the aid sent to the world's poorest countries,
2. fully cancel their debts,
3. change the trade laws so that they can build their own future.
live8live.com
środa, 08 czerwca 2005
bringing you another disturbing creation from the mind of one sick animal
Ale się porobiło.
But first things first.
W poniedziałek, w tą cudną deszczową pogodę, wybrałam się do antykwariatu, żeby opchnąć moje stare podręczniki. Po drodze zaczepiła mnie jakaś stara kobieta i zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć weszła mi pod parasolkę pytając czy ją odprowadzę do telepunktu. Zgodziłam się, bo przecież nie będę kobity wyganiać. Okazała się nawet całkiem sympatyczna [czy tylko ja mam takiego pecha, że moja babka to dziwoląg?]. Odprowadziłam ją bo i tak miałam po drodze i uderzyłam do Komiksu. Zrobiłam na tych książkach nawet niezły interes dostałam 50 zł za 14 podręczników [to dlatego, że ja szanuję książki xD"]. Dzięki temu mogłam się rzucić i zamówić trzy tomy 'I'll'a po japońsku [tzn. I'll jest po japońsku, nie moje zamówienie xP] z mangarnii. *-* Mam tylko nadzieję, że mi odpiszą, bo odpowiedzi na to zamówienie z HikaGo to ani widu ani słychu. [pomimo, że to już z mojej strony nieaktualne]
Z tej całej radości spłodziłam 4 chapter mojego fica dzień wcześniej, czyli już we wtorek wieczorem. Dla ciekawskich powiem tylko, że planuję zamknąć tą historyję w 6 chapterach. I że będzie się działo [pomimo moich skromnych opisów ;].
Dzisiaj natomiast wybrałam się razem z trzema koleżankami na Północną 46 do firmy Ackermann w sprawie pracy na promocjach. No i wypełniłam zgłoszenie i mogę już pracować u nich. xD Teraz będe musiała tylko wyrobić książeczkę zdrowia, żeby móc promocje z żarciem też obsługiwać i już w ogóle będzie great. xD" Although I'm feeling a little bit anxious...
Jak zauważyliście [albo i nie] z prawej strony w zakładkach jest taki banner 'Bykom STOP'. Może się domyślacie o co chodzi a może i nie, w każdym bądź razie wyjaśniam: jest to akcja mająca na celu propagowanie używania poprawnej pisowni w internecie na wszelkiego rodzaju forach, blogach itp. Wszystkich zainteresowanych akcją zapraszam na ich stronę [no klikijże ten benner xD]. Tam jest dokładniej o wszystkim napisane. Proszę, nie pozwólcie by zalała nas fala niepoprawnej i rażącej w oczy pisowni. Zresztą, sprawdzić tekst przed jego wysłaniem to nie taka wielka filozofia, ja jakoś potrafię to robić za każdym razem, gdy piszę na forum lub tutaj na blogu. Uważam, że używanie poprawnej pisowni w komunikacji z ludźmi świadczy tylko o tym, że ich w pewnien sposób szanujemy i nie szkoda nam czasu, by im przyjemniej czytało się co naskrobaliśmy.
Tym moralizatorskim akcentem kończę. Trzymajta się. :* byebye ba[t]ka
P.S. Znowu Disturbed i 'Stupify'.
środa, 01 czerwca 2005
Sonna mon sa Bokura wa sonna mon sa
No i dzisiaj znowu powrócę do powiedzenia z ParaKissa: "świat jest za mały". Wczoraj szukając sobie przez googla info o i'llu natknęłam się na bloga i okazało się, że jego autorka TeriaShi [pozrowionka] tak jak ja siedzi na livejournalu RedBarns. xD Było dużo radości. Nie spodziewałam się takiego miłego zbiegu okoliczności. ^^ Hahahaha, teraz spolszczymy RedBarns! *-*
A tak poza tym, to znowu wydaję pieniążki i robię sobie Dzień Dziecka - zamawiam z mangarnii 18 tom HikaGo w oryginale. *__________* Ureshiiiiiiiii!!! A później wezmę się kolekcjonowanie I'lla, żeby tylko mangarnia mogła oryginały sprowadzić...<hopeful>
A co poza moją trwającą od dawna obsesją wokół tych dwóch mang? oO Hm... No więc...wczoraj w tpj układaliśmy plan na kolejny [23] Tydzień Japoński. Jeśli wszystko się uda, to odbędzie się on w połowie października. Szczegółów wam nie podam, bo teraz to nic pewnego, ale [jak już mówiłam] jak wszystko pójdzie po naszej mysli, będzie to świetny, śweży tematycznie Tydzień Japoński, poprostu powalający. Więc bądźcie na bieżąco.
Przed całą naradą obrabowałam tpj z książki tłumaczącej znaczenia kanji [dlaczego znak wyglądający tak a nie inaczej, znaczy to a nie co innego xP"] i pomagającej przez to je zapamiętywać. Sorenowi wcisnęłam drugi egzemplarz [a niech się dziewczyna uczy, a co xD], później jeszcze zagrabiłam jakąś książeczkę z czytankami, ale póki co jest na durnym poziomie, przydałoby się coś trochę trudniejszego. ><
Wczoraj w ogóle się postraszyłam tym jak są podzielone egzaminy na jlpt. >< Jest OSOBNY test z kanji i słownictwa. Kanji trza znać trzysta, a słówek pięć razy tyle, czyli 1500. Jak miło...><" Później jest listening, z tym jakoś dam sobie radę, tylko muszę listeningi do 'Genki' zessać i poćwiczyć rozumienie. Dalej jest bodajże reading, no i gramatyka. Dobrze, że writingu nie ma, bo bym umarła - z obłędu. o.o" Ech, mam nadzieję, że nie porywam się z motyką na słońce...><
Dobra, idę porobić coś konstruktywnego, pouczyć się japońca lub pomysleć nad fabułą do kolejnego chapa mojego fica. Cieszę się, że ma on chociaż kilkoro fanek/fanów. ^^
Acha! A w sobotę mnie nie będzie, bo idę na ślub i wesele mojego kuzyna. Będzie świetnie. >< Oj, coś mi się wierzyć nie chce bo nie lubię takich imprez, ale w końcu to mój kuzyn...
Trzymajcie się. Ja też się będę trzymać, tylko jeszcze nie wiem czego. bye
ba[t]ka
P.S. Dzisiaj ostatnia linijka z 'Kaze no Hi' drugiego endingu do I'lla. Wykonanie - Ellegarden. To tak dla uczczenia poznania się dwóch świrniętych fanek I'lla. xD A co znaczy ten wers to wiedziałam, ale zapomniałam, poszukajta se sami tłumaczenia. xP
piątek, 20 maja 2005
Living just isn't hard enough Burn me alive, inside Living my life's not hard enough Take everything away
Tak, to znowu ja! Jeszcze mi się nie znudziło. xP
Nareszcie jest piękna pogoda. *______________* Jak ja kocham słońce! Żeby się tylko ZA gorąco nie zrobiło i będzie cudownie. xD Znowu dowodzę wam teorii, że ludzie tacy jak ja reagują zmianą humoru na zmianę pogody. xD Ale teraz to chyba tylko wskazane. ;]
To co ja wam dzisiaj powiem? Dzisiaj robiłam prowokację w autobusie w drodze na japoński i ryłam kanji. xD Kolega w moim wieku siedzący naprzeciw [nie, nie ten który spał z otwartą buzią xP] nie reagował. Reszty nie doobserwowałam, bo naprawdę zaczęłam się ryć i zapomniałam. xD"
Na japońskim ćwiczyłyśmy kaligrafię. Z roku na rok jest z tym u mnie co raz gorzej. A zaczęło się tak pięknie. >< Może kiedyś je zeskanuję, to sami zobaczycie o co mi chodzi. >< Najlepsze było, że znak 'hito' [człowiek], który składa się z dwóch kresek ćwiczyłyśmy chyba z 20 minut. o.o" I nijak mi nie wychodziła pierwsza krecha. xP Drugi - 'życie' składał się z 5 kresek, ale był w trybie przyspieszonym bo byśmy nie zdążyły przed końcem lekcji.
Wracając z Sorenem porwałyśmy się na Pietrynę. A tu co? Święta Łodzi ciąg dalszy. Przechodził pochód z orkiestrą, ludkami w strojach ludowych, dzieciakami z zespołów tanecznych, ludziów na szczudłach i drugiej orkiestry. Był nawet żywy Tuwim z żółtym nosem, który był bardzo podoby do oryginału. ^^ Chociaż przez chwilę wyglądał mi jak ten kolo co grał Szpilmana w "Pianiście".
Odkąd wczoraj natknęłam się na tego pewnego bloga pewnego Łodzianina [Natalia, Soren wiecie, o którym mówię] paczę na wszystkich łodzian podejrzliwie, myśląc 'no to który z was się jeszcze czai w sieci'. xD Psychoza normalnie nooo. >< Yazawa Ai miała świętą rację "świat jest za mały" [by the way, mój ulubiony cytat z PK, lubię też ten o piciu za Jezusa, ale to to wymyśliłam też sama kilka dni wcześniej na jakimś spotkaniu pitnym xP]
Gdy po przejściu pod Magdę, unikając zderzenia i stratowania przez pochód, biegłam na przystanek 96 okazało się, że i tak nic mi to nie da bo autobus właśnie ruszył z miejsca. -__- Czekałam na następny. Dwa nastepne nie przyjechały. Ja wiedziałam, że tak będzie, trza było biec za poprzednim [i umrzeć z wyczerpania po kilku metrach xP] Po jakiś 15 minutach przyjechało 53 w stronę zajezdni to wskoczyłam. Za nim był drugi autobus, jak się później okazało też do zajezdni. o.o" Współczuję tym co musieli czekać na 96, bo jechali dalej niż ja. Do domu jechałam 3 przystanki prawie 20 minut. o.o" Nie ma to jak korki i uroki łódzkiego MPK. >< Czuję się teraz 3 razy bardziej zmęczona niż wcześniej. Ale jak widać nie wpłynęło to negatywnie na moją gadatliwość. XP
Dobra, wiem, idę sobie już. Też was kocham. :* Do jutra [to do tych, których jutro zobaczę xD"] ba[t]ka
P.S. Dzisiaj znowu Disturbed ale piosenka to już "Prayer". A tak a propos piosenek to tam u góry jest taka kategoria 'songs I like'. Jak się pewnie [nie] domyślacie są tam piosenki, które lubię. o.o" Można iść oblukać, a jak ktoś bardzo chce to i skomentować, a co! xD
czwartek, 19 maja 2005
It's all the same you say Live with it but I don't get it
No to ładnie mnie na notki wzięło ostatnio. Brzydal wkracza do akcji. xP [to tak żeby zdenerwować Natalię, która usilnie mi wmawia że jest inaczej xD] Ostatnio atmosfera, a może raczej rozmowy wokół mnie/ze mną schodzą na tematy bardziej 'romantyczne' tzn. o facetach. xP Ale co ja tam mogę powiedzieć patrząc na moje ostatnie posty. ;] Za to na poważnie zajęłam się swataniem Natalki. Z menelem w-g tego jakie instrukcje otrzymała od Marcina. [nie biiiij mnieeee >< I beg you] Nie no, żartuję of coz. Nie będę nikogo z nikim/niczym swatać raz że to nie moja sprawa [co ja jestem o-miai jakaś czy co? oO"] a dwa że jak ja bym się za to wzięła to raczej by nic z tego nie wyszło. xD Wczoraj kumpel spytał czy mam faceta. No przecież mam mojego Cześka! [Devil o nim wie]. Nie no sorry, my mental shortcomings are coming back again. xP We wtorek byłam w tpj. To było frustrujące jak brat Zeno mnie i sorena prześladował. Uznałam to nawet za prowokację i próbę nawrócenia mnie. xD A kim jest brat Zeno? Nie wiem, chyba jakimś zakonnikiem [zakonik o.o"], który był z jakąś misiją w Japonii. Ale tych materiałów o nim naprawdę było multum. Ogromne zdjęcie, książeczki, pudło z jakimiś rzeczami od niego, plakaty ze spotkania i nawet kanji nawiązujący do miłości barta Zeno. o.o" Jak się znajduje coś takiego co jakieś 10 minut to człowiek zaczyna doszukiwać się kolejnej teorii spiskowej świata. xD Ale wtorkowa wizyta miała jeszcze swój plus w tym, że dorwałam "Przygodę z owcą" Murakamiego. Jak ja uwielbiam jego książki. *-* Jak przeczytam to napiszę. Co do filmów to niestety miałam oglądnąć "Ano natsu, ichiban shizukana umi" [dosłownie: "Najcichsze morze tamtego lata" o.o a w polskiej wersji "Na grzbietach białych fal" i śiakoś tak], ale niestety chyba mi jakiś kodeków brakuje, będzie trza nad tym podumać. A z takich ogólniej dostępnych filmików to mamuśka zaopatrzyła nas w Fahrenheita. Widziałam już ten film i przyznam szczerze, że podczas oglądania tego filmu nie wiedziałm czy się śmiać czy załamać nad beznadziejnością tego świata. Kurka, ja zwykle nie wrzucam na ludzi, których nie znam, a Bush jest jedynie wyjątkiem potwierdzającym tą regułę. -__-" A skoro już o prezydentach mowa, to fajnie że nie będę miała na kogo głosować w pierwszych wyborach, w których mogę brać udział. Not fair! ><...o.o" W najgorszym wypadku dopiszę Myszkę Mickey i na nią zagłosuję. xP Ale mnie zrobili w bambuko, nie bawię się z nimi. Natalia poszła robić obiad, czym przypomniała mi że jestem głodna, więc też już spadam robić obiad. xD Do zobaczyska, pewnie niedługo i trzymajcie kciuki, żebym nie zwariowała jeszcze bardziej. ;] byebye ba[t]ka P.S. Nie, dzisiaj to już nie MP tylko Disturbed i ich piosenka 'Stupify', która się do mnie przyczepiła i zejśc nie chce. xD P.P.S. Mały przerywnik zainspirowany rozmową z Natalką na gg - definicja pampucha w-g batki:
Edzias
(15:29) beta, wytłumacz sławkowi co to pampuchy bo ja nie wiem jak to napiasac ==
batka
(15:29) pampuch to takie duże coś, ne?
Edzias (15:30) tak 
batka
(15:30) definicja pampucha: duża kula ciasta gotowana na parze i bardzo smaczna z sosem grzybowym o.o"
Edzias
(15:31) mam sos grzybowy 
środa, 18 maja 2005
Taki mały przerywnik - blogowanie w poprzedniej notce
Mężczyzna a Kobieta
Meżczyzna zdradza, kobieta przeżywa przygodę Mezczyżna rozwodząc się rozbija rodzinę, kobieta kończy związek bez perspektyw Meżczyzna wyżywa się na bliskich, kobieta odreagowuje stres Meżczyzna wrzeszczy, kobieta akcentuje swoje racje Meżczyzna katuje dzieci, kobiecie czasami puszczają nerwy Meżczyzna zaniedbuje rodzinę, kobieta realizuje się zawodowo Meżczyzna jest niezdara, kobieta bywa zagubiona Meżczyzna jest skończonym chamem, kobieta bywa zmuszana do stanowczości Meżczyzna jest pracoholikiem, kobieta dba o niezależność Meżczyzna się leni, kobieta regeneruje siły Meżczyzna kłamie, kobieta stosuje dyplomacje Meżczyzna przepuszcza pieniądze, kobieta musi czasami coś kupić także dla siebie Meżczyzna, kiedy dobrze wyglada, jest narcyzem, kobieta jest po prostu zadbana
Śnięta racja. xD Ale jajcaaaaaa...xD"...o.o"
poniedziałek, 16 maja 2005
He's a lumberjack and he's okay, he sleeps all night and he works all day
Ach, nie ma to jak poczuć, że wreszcie człowiek może robić co chce [no prawie]. xD W końcu po ponad trzech miesiącach 'abstynencji' mogę swobodnie i bez wyrzutów sumienia poczytać książki. ^^ Dzisiaj skończyłam "Japoński Wachlarz" must read dla każdego szanującego się czytelnika zainteresowanego kulturą Japonii. Pani Jaonna Bator świetnie opisała swój pobyt w Japonii niemal oprowadzając nas po zakątkach Tokio i starając się znaleźć wytłumaczenia na takie a nie inne niuanse kulturowe Japończyków i muszę przyznać, że robi to bardzo ciekawie. ^^ Teraz zaczełam już czytać "Japan as it is" bilingual book o Japonii - historia, tradycja, obyczaje. Takie podstawowe [?] info. Zapowiada się interesująco. Wziełam się też wreszcie za naukę kanji, w końcu chce człowiek certyfikat robić pod koniec roku, ne? Już czuję, że będzie trudno. Dobrze, że znam już około 80-ciu, ale ze złożeniami będzie pod górkę. Ale nie czas użalać się nad sobą! Wszystko przede mną! Ujażmię te kanji i nawet więcej. xD
No ale dosyć o tym japonizowaniu. ^^" Może mi ktoś jakąś [normalną of coz xP] robotę załatwić? [joke oO] Batka poczuła lust na pieniądze. Ale tak serio to chcę się trochę uniezależnić od rodziców. Bo w trakcie roku szkolnego chcę zacząć udzielać korków z angola, ale to dopiero za 5 miechów będzie. A na wakacje przydałoby się mieć swoją kasę. >< Zresztą co owijać w bawełnę, ja nienawidze być od kogoś zależna, niezależnie w jaki sposób. Tak, wiem, wysokie wymagania ma moje poczucie wolności. Zresztą co to za brednie, być od kogoś zależnym = mieć związane ręce jak przychodzi do realizacji twoich marzeń. [a perspektywa posiadanie rodziny napawa mnie delikatnie mówiąc niepokojem o.o"] Strasznie to brzmi, ale ja już jestem egocentryczką i nic na to nie poradzę. Zresztą jak Soren kiedyś [kiedy to było...] powiedziała - jestem straszna - i miała rację, ja tego nie ukrywam. W ogóle dziwna jestem i mam pokierany charakter. ^^" I jeszcze w dodatku Brzydal - tworzę duet z moim psem też Brzydalem i ekscentryczką. xD" Nie no, to nie jest śmieszne. -__-" -I'm slowly losing my sanity. -Sanity? What the hell is that?
Ale dosyć o mnie. Czas ponarzekać. [a niby co robiłam dotychczas? oO"] Wszyscy mnie namawiali, żebym przyszła w sobotę, i co? Ja przychodzę a tu pustki. 8 osób na krzyż. Ładnie to tak? No to teraz musicie mnie przekupić, żebym znowu przyszła. xD A propos przyszłej soboty, i niedzieli też. Będą pokazy w Empiku w Galerii. W sobotę ceremonia parzenia herbaty, a w niedzielę pokaz robienia sushi. Pokazy zaczynają się o 16.00. A co do piątkowego pokazu origami, to muszę przyznać, że wyniosłam stamtąd ciekawe łupy. I świadomość tego, że umiem pocieszać ludzi - mój tekst "Zrób sobie pawia" podniesie na duchu każdego. xD" I'm only a nitwit, don't mind me. xP no i znowu wróciłam do Japonii. xP Ale ja się zrobiłam monotematyczna. ><" Wybaczcie mi to. Może jak się zakocham to mi przejdzie. xDDDD Dowcip to był, bo ja szczerze wątpię, że coś takiego się kiedykolwiek stanie. xD"
Dobra, mam mental short-comings i chyba będę kończyć. Trzymajcie kciuki, żebym kompletnie nie postradała zmysłów do następnej wizyty w moim b[l]oxie.
byebye ba[t]ka
P.S. Dzisiaj nadal MP, tym razem refren z piosenki o drwalu. o.o;
czwartek, 12 maja 2005
- Who is that then? -Dunno.Must be a king. -Why? - He hasn't got shit all over him
Witam, witam!!! xD Tęskniliście? [Odp.: nieeeee Ore: jak miło. o.o"] W każdym bądź razie nie udało wam się mnie pozbyć. xP Mija pierwszy tydzień mojego błogiego lenistwa i jestem w świetnym humorze - przez tak wiele dni z rzędu to u mnie rzadko spotykane. xD Matury suma sumarum wyszły ok. Ustne bardzo dobrze. Pisemne dobrze lub w przypadku angola bardziej niż dobrze. Ogólnie jestem nastawiona pozytywnie, ale racjonalnie i nie spodziewam się manny z nieba, mam tylko nadzieję, że bez większych problemów dostanę się na studia. Chociaż przy tym dostawaniu się największym problemem będzie chyba internetowa rekrutacja. -__-" Ale nie mówmy o tym, bo wyniki dopiero pod koniec czerwca i chcę przestać o tym myśleć. We wtorek byliśmy w TPJ i okazało się, że mamy tam istną mini rewolucję francuską! Ale to dobrze, bo może wreszcie będzie tam wszystko dostępne dla wszystkich członków a nie tylko dla wybranych. Rewolucja dosięga wszystkiego, nawet naszego atelier tzn. stryszku. ^^ Anyway, trzymamy się mocno i obecnie kończymy serię pokazów w Empiku. Dzisiaj była kaligrafia. Najpierw pani Shoko uczyła jak kaligrafować znaki, a później p. Shoko, Kaori i jeszcze jeden wolontariusz pisali wybrane słowa lub imiona dla chętnych. ^^ Po całej imprezie poszliśmy ośmio-osobową grupką najpierw na piwo [już nigdy więcej nie wybieram ogródka piwnego - nie dość, że było tam mokro, to jeszcze stoły brudne i szklanki plastikowe >__<]. Piwo i wiele zdjęć później wylądowaliśmy na pizzy [tzn. nie dosłownie, tylko poszliśmy zjeść pizzę o.o"]. Gadaliśmy, uczyłyśmy Kaori polskich zwrotów a ona nas japońskich. Głównie tych dotyczących jedzenia. ^^ I tak nam zleciało do 21. Było przyjemnie. ^^ Jutro ostatni dzień pokazów - origami. ^^
A tak w ogóle to znowu zmieniłam fryzurkę. xD Mam krótko-krótsze włosy, koloru ciemny brąz. Bardzo mi się podoba i dobrze się w niej czuję. ^^ Dla kogoś któ nie lubi włosów średnio długich zakaz ścinania do końca matury może być mordęgą dlatego byłam niezwykle szczęśliwa jak wróciłam wczoraj od fryzjera. xDDD
Ooooooooo, ja jeszcze nie pisałam o filmach jakie ostatnio widziałam. Najpierw dwa tygodnie temu było "Sekai no chuushin de ai wo sakebu" i "Lost in Translation". Oba filmy są świetne, oba o miłości ale klimaty zupełnie inne. Pierwszy - "Sekai...", czyli po polsku "Krzyczeć o miłości w środku świata" opowiada historię 34-letniego Sakutaro, który na kilka dni przed swoim ślubem wraca do rodzinnego miasteczka i odsłuchując kasety nagrane dla niego przez jego pierwszą miłość - Aki - wraca wspomnieniami do czasów gdy miał 17 lat. Poznajemy historię tych dwojga i dowiadujemy się, że Aki była chora na białaczkę. Jak to pokierowało ich losami? Trzeba zobaczyć film, bo ja nie powiem! xP Płakałam przez 3/4 tego filmu, ale był on świetny. I zdjęcia też były bardzo fajnie zrobione. Must see dla wszystkich, którzy lubią fluff i filmy z bardzo dobrą fabułą. Drugi film "Lost in Translation" to nasze "Między słowami", myślę, że fabuły przedstawiac nie muszę. Urzekł mnie swoim spokojem i niepozornością, niby nic się wyraźnego nie wydarzyło, a było czuć, że coś wisi w powietrzu. ^^ No i bardzo podobały mi się obie główne postaci. I humor dotyczący głównie języka japońskiego. xD I świetne zdjęcia Tokio zarówno za dnia jak i nocą. Miasto to nawet na filmie sprawia wrażenie olbrzyma. o.o Za to wczoraj obejrzałam w Cytrynce jeden film [i to nawet dobrze, bo drugi to podobno sado-maso jakieś było, a trzeci miał być erotyczny o.o]. Tytuł wiele mówiący "Atak na pensjonat Asama". Jest to film oparty na autentycznych wydarzeniach. 19 lutego 1972 roku w prefekturze Nagano w małym miasteczku kilku partyzantów radykalnej frakcji o nazwie Armia Czerwona [ta, podobno Japonia miała coś takiego, ale to nie to samo co ta nam znana xP] biorą jedną zakładniczkę i barykadują się w pensjonacie Asama. Cały film jest o tym jak policja przygotowuje i przeprowadza akcję jej uwolnienia. Oraz o tym jak im się prawie nie udaje i dlaczego [przez kogo? przez tych co zwykle o.o"]. Film w sumie fajny, ale trzeba lubić taki gatunek. ^^ Dobra rozpisałam się, znowu nie będziecie chcieli czytać. byebye do kiedyś tam ba[t]ka
P.S. postanowiłam urozmaicić moje 'nagłówki' i wprowadzić również różne cyctaty, zdania i krótkie dialogi. Oto pierwszy z nich z filmu "Monty Python & the Holly Graal", bardzo życiowy w sumie.
wtorek, 03 maja 2005
nic mi nie przychodzi do głowy
Żyję. Jeszcze...w sumie to zostało mi kilka dni do długo oczekiwanych wakacji, ale już się boję co będę robić z nadmiarem wolnego czasu. Jakieś pomysły? Wiem, że miałam nie pisać do 9tego, ale Natalia mnie tchnęła, mówiąc że mój blog umiera. W sumie ma trochę racji. Więcej napiszę za kilka dni. Wtedy przeczytacie m.in. relację z matur. Nie to żeby to była jakakolwiek zachęta. xP" A póki co to bye. ba[t]ka
P.S. Jak widzicie nowy layout. Jest on z zasobów gazety.pl i niestety nie przyuważyłam kto go zrobił, ale to nie ja, to ktoś o wiele bardziej utalentowany. o.o
wtorek, 11 stycznia 2005
It's just one of these days when you don't wanna wake up
Ja nie chcę łejkapa, bo się nie wysypiam. >< Nie wiem ile godzin powinnam spać, żeby wypocząć. Dzisiaj chcodziłam po szkole jak półprzytomna. o.o" A na niemieckim olałam wszystko i sobie leżałam na ławce nic nie robiąc. Na chemii przyszedł do nas pan kamerzysta, żeby nakręcić wstęp do naszego filmu ze studniówki. Było dużo śmiechu, bo każdy musiał się przedstawić, mogę się założyć, że wyjdę jak debil...-__-" List od kumpeli z Francji dotarł cały i zdrowy razem z prezentem - 1 tom HikaGo po francusku. *-* W dodatku udało mi isę na necie znaleźc 11-stronicową mangę rysowaną przez 3 gostków: Obatę [my love], Asadę [my love also] i niejakiego Sho-u Tajimę [nawet fajnie rysuje jak go ktoś kojarzy to niech się zgłosi i mi o tym opowie XD]. W ten sposób na 11 stronach mam fajną historię adidasów [serio, wielu ludzi i jedne buty] i moich ulubionych rysowników pokazujących co potrafią. XD Jak ktoś, by to chciał to powiedzcie to wam podlinkuję. W szkole nadal to samo, wciąż uczę się tylko angola, a mój ojciec się dziwi czemu ja chcę w ogóle tą matmę zdawać. Powiedziałam mu, że to dlatego że musze zdawać conajmniej 3 przedmioty...o.o" Twierdził, że o tym nie wiedział. XD Chyba już nawet rodzice pogodzili się z moim podejściem do matmy. Dostałam wczoraj kartkę noworoczną od Yuki. *-* Są na niej zarąbiste koguty w kimonach idące do świątyni. Dla zielonych - dlatego koguty, bo rok 2005 jest rokiem koguta w-g zodiaka chińskiego. Niedługo wychodzę do Towarzystwa Polsko-Japońskiego. Pierwszy raz od chyba miesiąca. Ale podobno dużo się nie działo. Jednak trzeba wpaść od czasu do czasu. Dlatego będę już kończyć. Daisukiiiiiii~~~~~~~!!! ba[t]ka P.S. Ta piosenka ma podobno tytuł 'he said she said bullshit' ale głowy sobie za to u ciąć nie dam a zespół to Limp Bizkit, tego już jestem pewna. XD
|